Gdy nie znaczy tak a tak znaczy nie. O różnicach kulturowych między Wielką Brytanią a Niemcami

Historia stara jak świat – grEnglish supporters - Sometimes, the Germans may misunderstand you!upa brytyjskiej młodzieży udaje się na wymianę do Niemiec i przeżywa w związku z tym rozterki związane z odmiennym postrzeganiem rzeczywistości przez obie strony. Brzmi niezbyt groźnie do momentu, gdy dowiadujemy się, że po kilku dniach, dzieci wracają do domu…głodne. A wszystko dlatego, że o ile w Wielkiej Brytanii w dobrym tonie jest odmówić poczęstunku i czekać aż ktoś zacznie nalegać (niezbyt długo), to w Niemczech w przypadku odmowy nikt nam drugi raz jedzenia nie zaproponuje. Tam nie znaczy nie.

Sytuacje, w których nie znaczy tak, a tak znaczy nie zabawnie opisuje Damien McGuinness w audycji radia BBC 4 zatytułowanej „Linguistic confusion in politics: in Germany no means no” z 27 października 2016  ( http://www.bbc.co.uk/programmes/p04db5fq ). McGuinness podaje przykład Wielkiej Brytanii starającej się o dostęp do europejskiego jednolitego rynku, tuż przed podjęciem decyzji o opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Mimo trzykrotnej odpowiedzi odmownej ze strony Angeli Merkel, w Wielkiej Brytanii rozgorzała dyskusja, którą w skrócie można podsumować następująco – co Merkel ma na myśli mówiąc nie? Dla Niemców wszystko było jasne – albo jesteś częścią jednolitego rynku z wszystkimi jego przywilejami ale też i ograniczeniami albo nie. Tam nie ma półśrodków, w związku z czym Niemcom trudno było zrozumieć, o co Brytyjczykom tak naprawdę chodziło.

Ta i podobne sytuacje wynikają nie tyle z różnic w komunikowaniu się przez oba narody, co z odmiennej kultury politycznej w obu krajach. Brytyjczycy przyzwyczajeni są do dwuznaczności, w związku z czym zdarza im się powiedzieć coś, co może być interpretowane dwojako, tak samo jak zdarza im się czynić przesadne obietnice. Jeśli dodatkowo wszystko okraszone jest nutą humoru wszystko jest w porządku. W Niemczech natomiast panuje zasada „co w mowie to w sercu” i mówienie czegoś, co nie jest zgodne z tym, co myślimy jest nieuczciwe i nieskuteczne. Nie dziwi więc fakt, że Niemcy postrzegają brytyjskie debaty za niespójne, a Brytyjczycy niemieckie debaty za nudne.

Oczywiście nietrudno domyślić się, że podobne rozbieżności niosą ze sobą o wiele poważniejsze implikacje w Brukseli lub innym miejscu, gdzie oficjalny kontakt dwóch kultur jest nieunikniony, niż na poziomie jednostki. Mimo to pamiętajmy, by podróżując zastanowić się dwa razy zanim czegoś odmówimy, bo być może w tym właśnie miejscu drugi raz nam tego nie zaproponują.

 

Reklamy